DzUb – Nr 180 (5074) z 16.09.2020 r.
Trwające od kilku tygodni dyskusje dotyczące planu likwidacji Rzecznika Finansowego wraz z przejęciem jego kompetencji przez Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów otwierają pole do rozważań na temat modelu systemu ochrony praw ubezpieczonych, a także podmiotów za to odpowiedzialnych. Przede wszystkim jednak skłaniają do głębszych przemyśleń o stanie świadomości ubezpieczonych zarówno w zakresie poszukiwania możliwości dochodzenia swoich praw, jak i wiedzy na temat produktów ubezpieczeniowych w ogólności.

– Michał Kęcik, agent ubezpieczeniowy, wspólnik w agencji Asekuracja Bochnia
Ukształtowany model istnienia organów administracji publicznej nie jest dany raz na zawsze, ewoluuje w zależności od różnych okoliczności i… potrzeb. I właściwie może to dobrze, bo ciągłe podążanie utartymi szlakami zabija kreatywność, a przyzwyczajenia w realizowaniu tych samych zadań przez te same osoby potrafią zobojętnić na zjawiska spoza pola widzenia. Zmiany i postęp wymagają założenia nowych filtrów i ponownego spojrzenia na rzeczywistość pod zmienionym kątem.
Superurząd
Poza ciągłym przerzucaniem się argumentami pomiędzy organami administracji publicznej o to, kto bardziej będzie walczył o interes ubezpieczonych, licytowaniem się na możliwość skutecznej walki z rozbudowanymi korporacjami ubezpieczeniowymi o prawa ubezpieczonych oraz wyliczaniem swych zasług, gdzieś umykają nie tyle sami ubezpieczeni, co raczej refleksja nad holistycznym spojrzeniem na klienta.
Można starać się budować omnipotentne urzędy, które w zamyśle prawodawcy będą wszech odpowiedzialne za wszelkie procesy nadzorczo-regulacyjne. Jeśli przyjąć przeniesienie wszystkich obszarów działalności z zakresu związanego z ubezpieczeniami do organu badającego wyłącznie kwestie konkurencji oraz zajmującego się dotąd głównie zbiorowymi interesami konsumentów, umykają nam kwestie spraw indywidualnych, negocjacje i spory polubowne, czyli wszelkie czynności mające w sposób miękki oddziaływać na rynek. W dalszej konsekwencji sprawy ubezpieczeń będą wyłącznie wąskim fragmentem przestrzeni kontroli takiego superurzędu.
Oddziaływanie inne niż władcze
Czy taki ustrój organizacyjny wystarczy – czas pokaże. Warto jednak wskazać potencjalne miejsce na inne niż władcze oddziaływanie na rynek. Nobliści z dziedziny ekonomii George A. Akerlof i Robert J. Shiller w swej książce o ekonomii manipulacji i oszustwa, poszukując bohaterów w walce z tymi zjawiskami, obok odważnych regulatorów, przywołują poza ludźmi biznesu (np. w kontekście tworzenia stowarzyszeń z kodeksami etycznymi, wykluczając ze swego grona nieuczciwych) – także ruchy i organizacje konsumenckie. Zdaniem autorów społeczeństwo powinno być wspólnotą etyczną i w tych ramach powinien istnieć wolny rynek ze swobodą działań jednostek.
Bez uznania fundamentalnych wartości oraz rozproszonej kontroli i uważności żaden urząd w ramach wyłącznie działań kontrolnych zadaniom tym nie sprosta. A jak już rozważać obecność UOKiK-u na rynku pośrednictwa ubezpieczeniowego, to niektórym praktykom można by się było bliżej przyjrzeć…
Choć świat produktów ubezpieczeniowych nie należy do łatwych do oceny (obietnica świadczenia w razie zajścia zdarzenia przyszłego i niepewnego), jestem sobie w stanie wyobrazić podejmowanie się przez dystrybutorów ubezpieczeń analiz produktów i rozwiązań ubezpieczeniowych – co w praktyce jednostkowo jest dokonywane jak quasi subsumpcja potrzeby ubezpieczeniowej do przygotowanego programu ubezpieczeniowego. I nie mowa tu o plebiscycie na popularność, rozpoznawalność i pozycjonowanie marki produktów ubezpieczycieli. Określenie rozsądnych ram oraz adekwatna i zobiektywizowana ocena są możliwe, choć wykraczają poza ramy wynikające z umów agencyjnych. I co paradoksalne, bezizbowość pośredników może ułatwić szerszą rozproszoną kontrolę – choć pracy do wykonania jest wciąż dużo, może warto spróbować?
